Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

Konstancja (być może)

Pamiętam wiele składowych
W mojej głowie ostał się zapis dziesięciu minut, podczas których nie robiłam nic konkretnego, ale naprawdę nic, nic przez wielkie N. Na dworze było jakieś dwadzieścia stopni, bo ja wiem – dom nie był jeszcze wystarczająco nagrzany od słońca, ale kij, uparłam się, żeby łazić wszędzie w czarnych legginsach i krótkiej bluzce w biało-niebieskie paski. Łaziłam na boso, włosy miałam spięte w kok na czubku głowy, a samotny pukiel, którego nie udało mi się złapać, plątał się w okolicach szyi. To była sobota. Mój pokój wychodzi na zachód, więc przez większość dnia słońce świeci mi prosto w twarz. Na parapecie mam dwa świeczniki zrobione ze stopionych szkiełek, które odbijają światło. Wiosną mój pokój jest pełen promieni rozproszonych na ścianach i suficie.
To była sobota
Nie mam pojęcia, dlaczego sobota, nie mam pojęcia, dlaczego kwiecień. Nie mam pojęcia, dlaczego zapamiętałam wszystko z tak rozbrajającą i zatrważającą wręcz dokładnością. Ale wiecie, przecież ja często …