Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

Pola

Nie cierpię sylwestrów i możecie mnie za to ukrzyżować. Nie cierpię ich z jednego prostego powodu: w sylwestra doba wydłuża się o jedną sekundę. Dodatkowa sekunda życia przeraża mnie bardziej, niż cokolwiek innego na świecie, bo nie wiem, co z nią zrobić. Co roku myślę sobie, że przez sześćdziesiąt lat z jednej sekundy powstanie minuta, to przecież całkiem poważny ułamek czasu. Gdzieś pomiędzy północą a północą zero jeden wkradają się dwa mrugnięcia okiem nie liczone w sekundach ziemskich. To trochę tak, jakby świat dawał nam osobistą sekundę niezarejestrowaną przez zegarki. A ponieważ jestem wielką fanką teorii względności wiem, że owa sekunda może być rozciągana niczym guma.
Niezarejestrowane sekundy rozbiegają się do granicy niezarejestrowanego życia, a to jest coś, co napawa mnie lękiem nie do opisania. Każdego roku mam jedną sekundę, by zadecydować, co robię z moim przyszłym bytem.
Trzy lata temu zadecydowałam, że popadnę w marazm. Dwa lata temu zadecydowałam, że nie popadnę w marazm. …

Pola

Siódmy grudnia, dzień po Mikołajkach, które spędziłam, na wpół przysypiając.
Stałam sobie obok sklepu budowlanego, co rusz schodząc z drogi osobom niosącym zaprawę murarską. Większość z nich nawet nie mówiła „przepraszam“, tylko mruczała coś pod nosem, jakbym zawiniła samą swoją obecnością. Miałam w kieszeni słuchawki, ale jakoś nie kwapiłam się, żeby je wyjąć – pięć minut wcześniej wyszłam z siłowni, słuchawki były mokre od potu, który lał się ze mnie nieprzerwanie, kiedy biegałam na bieżni. Jakoś trochę tak jest, że kiedy słuchawki nie są przydatne, wokół wydarzają się wydarzenia, które nie zawsze powinny się wydarzać. Mam szczęście, że udało mi się zobaczyć coś, co normalnie nie ma prawa bytu. No to co? Wiecie, na dworze dwanaście stopni na plusie, wokół mnie zielona trawa wydeptana przez ludzi, zielone choinki, zielone chwasty. Wyglądałam całkiem śmiesznie, bo miałam na sobie gruby płaszcz, gruby szalik, grube rękawiczki, buty do biegania i leginsy odsłaniające całe łydki. Mój organi…