Posty

Ku pamięci

Pola, 
Dziś są Twoje dwudzieste pierwsze urodziny i jedyne, o czym potrafię myśleć, to mijalność życia. Rzecz ta przytrafiła mi się w głowie dzisiaj w okolicach pierwszej w nocy, kiedy nie mogłam zasnąć, bo z ciągłej ekscytacji cały czas sprawdzałam telefon, czy może już komuś się przypomniało, że ja, Pola, mam urodziny i pokusiłby się o wczesnonocne sto lat. Chwilę trwało, zanim uświadomiłam sobie, że kilka miesięcy wcześniej zablokowałam swoją tablicę na Facebooku, a poza tym nie znam żadnej osoby poza mną, która czekałaby do północy i w punkt wybicia czyichś urodzin spieszyłaby z chaotycznymi życzeniami. Odłożyłam więc telefon na stolik nocny pełniący jednocześnie funkcję podstawki na kwiatki, które w końcu zaczęły kwitnąć jak szalone, bo tak sobie myślę, że wpasowały się w mój nastrój i zakończyły życiową zimę. A potem położyłam się na brzuchu i przekręciłam głowę w lewą stronę, przodem do ściany a tyłem do drzwi, jak zawsze w miejscach, w których czuję się bezpieczna. A potem ogar…

Nagości

(Malowanie miast na czerwono)

Raz na jakiś czas budzi się we mnie splot nieokiełznanych uczuć, który powoduje, że zamieniam się w kogoś, kim normalnie nie jestem. Potrafię wytrzymać w butach na obcasach przez całą noc, choć normalnie obawiam się o powstanie bolesnych otarć na piętach, przez które nie będę mogła chodzić. Rzucam się w wir spoconych i głośnych ludzi, mimo że na co dzień nie potrafię wytrzymać pięciu minut w zatłoczonym autobusie. Zagaduję do barmanów, do nieznanych mi ludzi, piję z nimi rozwodnione drinki i śmieję się piskliwie, choć na trzeźwo boję poprosić przechodnia o zapalniczkę. Kiedy wracam z imprezy, o drugiej, trzeciej albo wpół do szóstej, obiecuję sobie, że to ostatni raz. W tym roku ostatnich razy miałam co najmniej dziesięć i zazwyczaj były okupowane porannym suszeniem w gardle, zaczerwienionymi oczami i łupiącym bólem głowy. Za każdym razem splot uczuć, które nie potrafią się ze mnie wydostać za dnia, po jakimś czasie przebija się przez suchą glebę i ponownie zaczyna kiełkować, ponownie…

Bezsenności

Są takie dni, kiedy wiem, że wieczorem nie będę mogła zasnąć. Dzisiaj wypada jeden z nich. W tych okresach próbuję skupić się na czynnościach pozornie prozaicznych, żeby odgrodzić się od wszystkiego, co panoszy się w moim środku. Trzy razy sprzątam szafę. Rysuję wzory palcem na puchatej wykładzinie. Obgryzam skórki przy paznokciach i denerwuję się, bo wiem, że potem będzie bolało. Rozprostowuję sreberka po czekoladkach i układam je warstwami na stoliku.
W takie dni mam w środku bardzo dużo plątanin i amazońskiego gąszczu.
Przez bardzo długi okres byłam najprawdziwiej zafrapowana, jak to opisać, co z tym zrobić i dlaczego to zrobić, żeby to to miało właściwie ręce i nogi. Zazwyczaj próbuję wewnętrzny miszmasz zamienić w miszmasz słowny, bo to jedna z najbezpieczniejszych dla mnie dziedzin. Ale ubieranie słów jest czasami wyjątkowo trudne, bo może niektóre sukienki są dla nich zbyt kwieciste a rękawy od swetrów za długie i trzeba je podwijać.
Pośród wszystkich delikatności, którymi się o…

Znowu przyszło mi się czuć

Niedawno świętowałam urodziny, ale może to zbyt szumnie napisane, że świętowałam. Zazwyczaj pokazuję przymusowo przywłaszczonej dacie środkowy palec, nie bardzo wiedząc, czy właściwie można zachować się w inny sposób. Zazwyczaj w ten dzień, który stał się moim z czystego przypadku, próbuję pić alkohol, z gracją i wdziękiem, co tylko w teorii jest gracją i wdziękiem, a w praktyce waha się od nadmiernej euforii po bezbrzeżny smutek. Zazwyczaj nie robię żadnych podsumowań, bo co to właściwie znaczy, że jestem starsza o kolejny rok, co to znaczy, że czuję na sobie większą presję bycia dorosłą i odpowiedzialną, chociaż w środku popadam w stany emocjonalne właściwe dla ośmiolatki. Latem udało mi się pogodzić z ośmioletnią sobą. Tak jest o wiele łatwiej.
Jakoś tak coraz trudniej jest mi sklecać cokolwiek. Przez ostatnie cztery miesiące próbowałam pisać przeróżne rzeczy, ale zawsze utykałam na mniej więcej dwudziestym zdaniu, bo sprawy zaczynały przybierać zbyt osobisty obrót. Wiem, że w najogól…