Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

(Malowanie miast na czerwono)

Raz na jakiś czas budzi się we mnie splot nieokiełznanych uczuć, który powoduje, że zamieniam się w kogoś, kim normalnie nie jestem. Potrafię wytrzymać w butach na obcasach przez całą noc, choć normalnie obawiam się o powstanie bolesnych otarć na piętach, przez które nie będę mogła chodzić. Rzucam się w wir spoconych i głośnych ludzi, mimo że na co dzień nie potrafię wytrzymać pięciu minut w zatłoczonym autobusie. Zagaduję do barmanów, do nieznanych mi ludzi, piję z nimi rozwodnione drinki i śmieję się piskliwie, choć na trzeźwo boję poprosić przechodnia o zapalniczkę. Kiedy wracam z imprezy, o drugiej, trzeciej albo wpół do szóstej, obiecuję sobie, że to ostatni raz. W tym roku ostatnich razy miałam co najmniej dziesięć i zazwyczaj były okupowane porannym suszeniem w gardle, zaczerwienionymi oczami i łupiącym bólem głowy. Za każdym razem splot uczuć, które nie potrafią się ze mnie wydostać za dnia, po jakimś czasie przebija się przez suchą glebę i ponownie zaczyna kiełkować, ponownie…