Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Pola

Nie cierpię sylwestrów i możecie mnie za to ukrzyżować. Nie cierpię ich z jednego prostego powodu: w sylwestra doba wydłuża się o jedną sekundę. Dodatkowa sekunda życia przeraża mnie bardziej, niż cokolwiek innego na świecie, bo nie wiem, co z nią zrobić. Co roku myślę sobie, że przez sześćdziesiąt lat z jednej sekundy powstanie minuta, to przecież całkiem poważny ułamek czasu. Gdzieś pomiędzy północą a północą zero jeden wkradają się dwa mrugnięcia okiem nie liczone w sekundach ziemskich. To trochę tak, jakby świat dawał nam osobistą sekundę niezarejestrowaną przez zegarki. A ponieważ jestem wielką fanką teorii względności wiem, że owa sekunda może być rozciągana niczym guma.
Niezarejestrowane sekundy rozbiegają się do granicy niezarejestrowanego życia, a to jest coś, co napawa mnie lękiem nie do opisania. Każdego roku mam jedną sekundę, by zadecydować, co robię z moim przyszłym bytem.
Trzy lata temu zadecydowałam, że popadnę w marazm. Dwa lata temu zadecydowałam, że nie popadnę w marazm. …

Pola

Siódmy grudnia, dzień po Mikołajkach, które spędziłam, na wpół przysypiając.
Stałam sobie obok sklepu budowlanego, co rusz schodząc z drogi osobom niosącym zaprawę murarską. Większość z nich nawet nie mówiła „przepraszam“, tylko mruczała coś pod nosem, jakbym zawiniła samą swoją obecnością. Miałam w kieszeni słuchawki, ale jakoś nie kwapiłam się, żeby je wyjąć – pięć minut wcześniej wyszłam z siłowni, słuchawki były mokre od potu, który lał się ze mnie nieprzerwanie, kiedy biegałam na bieżni. Jakoś trochę tak jest, że kiedy słuchawki nie są przydatne, wokół wydarzają się wydarzenia, które nie zawsze powinny się wydarzać. Mam szczęście, że udało mi się zobaczyć coś, co normalnie nie ma prawa bytu. No to co? Wiecie, na dworze dwanaście stopni na plusie, wokół mnie zielona trawa wydeptana przez ludzi, zielone choinki, zielone chwasty. Wyglądałam całkiem śmiesznie, bo miałam na sobie gruby płaszcz, gruby szalik, grube rękawiczki, buty do biegania i leginsy odsłaniające całe łydki. Mój organi…

Pola

W zeszłym tygodniu musiałam pojechać do Warszawy. Kupiłam bilety, za które zapłaciłam tylko 10 złotych, to bardzo dobra okazja, kto by nie pojechał za 10 złotych do Warszawy. Ja pojechałam. Wstałam o piątej rano, żeby zdążyć, bo autobus odjeżdżał bardzo wcześnie. Nie chciałam iść na piechotę, wolałam dłużej pospać, dlatego zamówiłam taksówkę. Za kurs zapłaciłam 9 złotych. To prawie tak, jakbym pojechała do Warszawy. Marzłam na przystanku i spędziłam większość czasu beszczelnie gapiąc się w niebo. Niemożliwym wydawało mi się tak gęste rozsianie gwiazd o piątej rano. Kiedy tak patrzyłam na te gwiazdy i kosmos, którego nigdy nie poznam, przypomniałam sobie, że jako dziecko chciałam zostać astronomem. Normalne szcześciolatki zwisiają głową w dół na trzepaku, albo zeskakują z huśtawek. Ja przerysowywałam Układ Słoneczny z Atlasu o Wszechświecie i znałam średnicę każdej z planet, chociaż nie miałam pojęcia, co to średnica. Łaziłam po domu jak mała męczydupa i opowiadałam o tym wszystkim rodzico…

Konstancja

Wszystkie wszechświaty, równoległe i prostopadłe, bardzo chcą, żebym w końcu się wydarzyła. Żebym mogła, żebym chciała, zebym potrafiła. A ja
Wydarzam się powoli Wydarzam się niechcący Wydarzam się przypadkiem
Muszę wydarzać się codziennie. Muszę, choć nie chcę. Wszechświatowi zależy na tym, żeby ludzie musieli się wydarzać. Kosmos ma swój porządek, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak nie jest, bo gdzie tu porządek we Wszechświecie, w tym ciągle trwającym wielkim wybuchu, w wielkim chaosie, pięknym nieporządku, cudownie pięknym, bo nigdy go nie zrozumiem i to nigdynigdynigdy. Niewiedza jest piękna Tak samo jak ludzie Tak samo jak ciągłe wydarzanie się. Dlaczego tak bardzo zależy mi na zaburzeniu porządku we Wszechświecie? Nie wiem. Walczę z naturą, uparcie wmawiając sobie, że jestem w stanie ją przezwyciężyć. Bo kiedy wmawiam sobie, że mam wpływ na swoje życie, jest mi trochę łatwiej Żyć I nie chcieć się wydarzać. Obracam się wokół własnej planetoidy zwanej Nieszczęście Nic mnie tam nie trzyma,…